autor: admin

z Fundacji Przytul Kota. Zwykle senny i powolny. Leniwie wodzi za nami spojrzeniem, jakby dosłownie nie miał siły powiek unieść o te dwa milimetry wyżej. Normalnie anemia, niedożywienie i „chyba-trzeba-do-doktora”. Jednak są dwie sytuacje, w których te oczka otwierają się baaardzo szeroko, wąsy kierują do przodu, futrzasty ogonek idzie do góry, a Piegusek sprężystym krokiem do nas biegnie. Jakie? Jedzonko i zabawa. Jedzonko, no to czasem tak bywa, w końcu Piegusek głodował i w ogóle… ale, że ten słodki, niewinny kwiatuszek w pół sekundy zamienia się w maszynę do polowania? Jak tylko świśnie mu coś koło ucha, to tak precyzyjnie wysuwa łapkę z pazurkiem, takie salta wywija i tak celnie kłapie paszczą, że… nie mamy z nim szans. Naj-mniej-szych. A gdy już upoluje, to bardzo groźnie warczy i zawzięcie miętoli zdobycz, że ciężko się nie uśmiechnąć do tego pogromcy z piegami na nosku.
Poza tym uwielbia też mizianie i spanie na słońcu. Dużo miziania i dużo spania. Z innymi kotami Piegusek dogaduje się bez zbędnych słów. Urodził się około 2010, jest wykastrowany i zaszczepiony, a przyjechał do nas z Ukrainy. Niestety, ten słodziak jest nosicielem wirusa FIV, który wpływa na obniżenie odporności. Obecnie kotek jest zdrowy, jednak nie wiemy, czy w przyszłości objawy związane z nosicielstwem nie będą się nasilać. Dlatego szukamy dla niego świadomego domku, który zapewni mu regularne wizyty u lekarza. Dobrze, gdyby był jedynakiem lub zamieszkał z innym nosicielem FIV. Wirus ten nie jest groźny dla ludzi ani psów.

Pierwszy połóż łapę na najnowszych promocjach!

Dziękujemy za zapisanie się do newslettera

Błąd. Proszę spróbuj ponownie.

Przeczytałem i akceptuje politykę prywatności