Kody na Kota

Udostępniamy Wam dwie możliwości pomocy naszym podopiecznym, z nami nawet nie wiesz kiedy pomagasz. Wystarczy, że będziesz korzystał z naszych kodów rabatowych przy swoich zakupach, a z każdej zaoszczędzonej kwoty 1.5% zostanie przekazane na karmę dla schronisk. Im więcej oszczędzasz tym więcej pomagasz!

Drugim sposobem pomocy jest codzienne odwiedzanie naszej strony i klikanie w przycisk nakarm przy wybranym przez Ciebie zwierzaczku. Karmić koty w ten sposób możesz codziennie co 24 godziny. Gdy miska się napełni i osiągnie 100% wówczas kot otrzyma swój wymarzony posiłek. Wystaw pomocną łapę i podziel się akcją ze znajomymi! Karma wraca!

Delia

Delia

z Fundacji Przytul Kota. Zwinięta w wiklinowej budce przesypia większość życia. Czasem jak jej się odgniecie jeden boczek, przerzuca się na drugi i… po robocie… No chyba, że ktoś jej pomacha tuż przed nosem wędką, to ona się rozkręci. Podskoczy nawet, przyczajkę zrobi i zaskakująco zwinnie zapoluje. Inne koty jej nie szkodzą ani na sen ani na apetyt, jednak nadmiernego entuzjazmu również nie wzbudzają… Zdecydowanie bardziej ludzi ludzi. Delia urodziła się prawdopodobnie w 2013 roku. Ze względu na guzy jest po operacji usunięcia listwy mlecznej. Szukamy jej domku z zabezpieczonymi oknami i balkonem. Może zamieszkać z innym kotem lub bez.

Kiara i Simba

Kiara i Simba

z Fundacji Koty Spod Mostu, to 3,5 miesięczne maluchy które urodziły się w krzakach na warszawskim Mokotowie. Są odrobine nieśmiałe, ale po chwili słodko mruczą wystawiając brzuszki do głaskania. Ich przywiązanie jest bardzo silne i nie wyobrażają sobie życia bez siebie.

Janeczka

Janeczka

z Fundacji Koty Spod Mostu, trafiła do nas prosto ze szpitala gdzie leczono ją po wypadku samochodowym. Jeszcze ma w pysiu druty po operacji szczęki, ale nie przeszkadza jej to w normalnym funkcjonowaniu. Jest młodą, przesłodką koteczką.

Śmieszek

Śmieszek

z Fundacji Animals Mielec. Jest to kot który sam przyszedł prosić człowieka o pomoc. Dwie nasze wolontariuszki wyłapywały przeganiane bezdomne psy na wsi kiedy przyszły do nich prosić o pomoc 3 dorosłe koty wśród nich był Śmieszek. Koty były bardzo chore wychudzone i miały okropną cuchnącą biegunkę. Alkoholik który mieszkał obok powiedział a weźcie sobie je i tak ich nie karmimy , bo by myszy nie łapały". Mamy podejrzenie, że nigdy wcześniej nie jadły żadnej karmy. Teraz jedzą ,, na zaś". Walczymy z ich chorobami. Mimo troszkę smutnej minki i ciężkiego losu to bardzo pogodny kot który nadal ufa ludziom i czeka swojego człowiek.

Bimbusia

Bimbusia

z Fundacji Animals Mielec. Jest to bezdomna koteczka która patrzyła na śmierć swoich dzieci kiedy działkowicze otruli jej kociaki. Pozostała sama na świecie .... karmicielki kotów dały jej tymczasowe schronienie ale wciąż szukamy domu tej miłej koteczce. W dodatku spotkała ją paskudna choroba o nazwie "Limfocytarno-plazmocytarne zapalenie jamy ustnej u kotów". Po usunięciu zębów i długim leczeniu jest już lepiej ale nawrót choroby może zawsze nastąpić.  Potrzebujemy dla niej dobrej jakościm karmy dlatego prosimy klikajcie w miseczkę Bimbusi.   

Tolek

Tolek

z Fundacji Animals Mielec. To bezdomny kotek którego znaleziono na jednej z ulic kiedy biegał za ludźmi zdezorientowany i płakał. Kiedyś musiał mieć swojego właściciela. Ma zdeformowane uszko prawdopodobnie po przebytej chorobie ale uważamy, że dodaje mu to tylko uroku. Obecnie jest pod opieką karmicielek kotów wolnożyjących którym pomagamy w wykarmieniu gromady kotów które codziennie pochłaniają ogromną ilość karmy. Może ktoś kliknie w miseczkę kotów wolno żyjących, której przedstawicielem jest nasz milusiński Tolek.

Adelain

Adelain

z Fundacji Kot. Ma ma około półtora roku, przyjechała do nas z Ukrainy. Szukamy jej domu w dwupaku z Benedictem, to jej przyjaciel od małego. Koty się przyjaźnią, ale temperamenty mają zupełnie inne. Adelain jest spokojnym, cichym kotem, który większość dnia śpi w swoim ulubionym kąciku. Dopiero nas poznaje, daje się pogłaskać, ale jeszcze nie zaufała nam w 100%. To kot dla spokojnych i cierpliwych osób. Nie nadaje się do domu z małymi dziećmi.

Soto

Soto

z Fundacji Kot. Jest bardzo otwartym kotem, dogaduje się z większością naszych rezydentów. Uwielbia drzemać w towarzystwie kotów i bawić się z nimi. Soto nie może zostać jedynakiem - towarzystwo kotów ceni sobie bardziej od towarzystwa ludzi. Jednak z ludźmi też jest mu po drodze, chętnie się z nami bawi, czy pozwoli delikatnie pogłaskać. Jest kotem, którego raczej nie polecamy do domu z małymi dziećmi.

Guzik

Guzik

z Fundacji Przytul Kota. Jest w pełni oswojonym, dostojnym kocurkiem, który kocha zabawę z innymi kotami, ale i z człowiekiem. Gdy mieszkał w domku tymczasowym, uwielbiał się wylegiwać z łebkiem opartym o nogę lub ramię opiekuna i głośno sobie mruczeć. Towarzyszył ludziom w codziennych czynnościach, a w szczególności… przy spożywaniu posiłków. Przyszły opiekun Guzika musi mieć świadomość, że w nowym otoczeniu Guzik będzie potrzebował nieco czasu na aklimatyzację. W kociarni, gdzie kotów jest dużo, a rączek do miziania mało — Guziksię wycofał i głaskać pozwala tylko wybranym osobom. Dobrze chociaż, jeśli chodzi o zabawę i gonitwy za wędką — nie wybrzydza i bawi się zawsze i z każdym. Kotek urodził się w marcu 2021 roku. Jest wykastrowany, zaszczepiony, zaczipowany oraz odrobaczony. Testy FIV/FeLV ma ujemne. Przebywa w Łodzi. Szukamy dla niegoodpowiedzialnego domu, takiego z zabezpieczonymi oknami i balkonem. Najlepiej, gdyby w domu mieszkał już inny kociak.

Lima

Lima

z Fundacji Przytul Kota. Jakiś czas temu wypadła z okna na czwartym piętrze i złamała kręgosłup. Trafiła do nas z niedowładem tylnych łapek i ogona. Obecnie, dzięki rehabilitacji i operacji, Limka chodzi, wspina się i bawi na czterech łapkach. Jednak nadal nie kontroluje czynności fizjologicznych. Limkę trzeba „odsikiwać” najlepiej minimum dwa razy dziennie, zaś kupkę robi do pampersa, by uniknąć gubienia ładunku poza kuwetą.Koteczka już do końca życia będzie kotkiem specjalnej troski. Będzie wymagała szczególnej opieki.Dlatego domek, który zdecyduje się ją przygarnąć musi być bardzo odpowiedzialny i świadomy.Kicia urodziła się w marcu 2020 roku. Jest kochaną rozgadaną przylepeczką, która gdy tylko zobaczybezczynne, ludzkie ręce, natychmiast podbiega by dać im zajęcie. Lima uwielbia się tulić i bawić,chętnie towarzyszy nam podczas zwykłych codziennych czynności i generalnie lubi wiedzieć co siędzieje. Zabawy z wędkami, piłeczkami i szeleszczącymi tunelami też są w kręgu jej obecnych zainteresowań.Lima lubi inne koty, więc może zamieszkać z innymi spokojnymi mruczkami, a i z psiakiem prawdopodobnie się dogada. Bo to dobra i kochana kicia jest, tylko szczęścia w życiu nie miała. Poza tym jest zdrowa, wykastrowana i zaszczepiona. Testy FIV/FeLV ma ujemne. Szukamy domku z zabezpieczonymi oknami i balkonem.

Dyzio i Zyzio

Dyzio i Zyzio

z Fundacji Kot. Urodzili się na działkach. Pod naszą opiekę trafili wraz z bratem Hyziem. Kociątka były w bardzo złej kondycji zdrowotnej, miały bardzo zaawansowany koci katar. Hyzio będzie niewidomy, Zyzio jest już po operacji usunięcia jednego oka, a Dyzio miał najwięcej szczęścia i jego oczy są całe i zdrowe. Maluszki mieszkają w domu tymczasowym, za jakiś czas będą do adopcji.

Mira

Mira

z Fundacji Kot. Kotka przeżyła bolesny wypadek, niestety nigdy nie dowiemy się jaki, miała połamaną miednicę. Przeszła operację zespolenia miednicy, jest już po rekonwalescencji i rozgląda się za domem stałym. To bardzo pogodny kot, pozytywnie nastawiony zarówno do człowieka jak i innych kotów. Jest młodziutka, nie ma nawet roku.

Kajmak

Kajmak

z Fundacji Kot. Kocur umierał z wycieńczenia, wygrałyśmy dla niego trochę czasu. Ma chłoniaka nerek i nawracający problem z jelitami. Kajmak jest nieadopcyjny, stroni od kontaktu z człowiekiem, chociaż osobom, które zna da się pogłaskać. Obcym powąchać co najwyżej palec. Za to nieźle dogaduje się z towarzyszem swojej niedoli i perfekcyjnie odnajduje się na wiklinowym legowisku.

Talisa

Talisa

z Fundacji Kot. Bardzo dużo czasu spędza ze swoim synem Soto, śpiąc lub pielęgnując swoje futra. Kiedy nie są razem mamuśka zazwyczaj leniuchuje i obserwuje życie w kociarni. Są idealnym, bezkonfliktowym i niekłopotliwym dwupakiem. Kotka jest bardzo spokojnym zwierzęciem, idealna dla osób, które sporo czasu spędzają w pracy. Jeśli Talisa miałaby zostać adoptowana bez Soto to odnajdzie się jako jedynaczka, lub jako towarzyszka bardzo spokojnego stada.

Bodzio

Bodzio

z Fundacji Przytul Kota. Przez kilkanaście lat mieszkał w stróżówce na tyłach szpitala Barlickiego , gdzie znalazła go tamtejsza pracownica. Podobno był przywiązany za ogon do drzewa. Nie wiemy czy to prawda. Nie chcemy tego wiedzieć. Bodzio ma kilkanaście lat. Jedni mówią, że 17 inni, że — 14. Jest dużym, chociaż szczupłym kocurem. Jego pyszczek jest bardzo biedny. Większości zębów wyleciała lub ułamała się tuż nad dziąsłami, a nieliczne, które zostały są zepsute, czarno-żółte i całe w kamieniu… Prawdopodobnie po sanacji w paszczy Bodzia nie zostanie ani jeden ząbek. Ten cudowny staruszek przyjechał do nas przerażony. W transporterze prawdopodobnie siedział ostatnio kilkanaście lat temu, kiedy wracał z kastracji. Nie wiemy, jak odnajdzie się w zamknięciu, po całym życiu spędzonym na terenie szpitala, ani, jak zniesie obecność innych kotów w kociarni. Przed Bodziem teraz wszystkie podstawowe badania, testy, szczepienia, odrobaczenie i radykalne leczenie dziobka. Jednak najtrudniejsza chyba będzie aklimatyzacja.

Pluplu

Pluplu

z Fundacji Przytul Kota. To królewna o typowo kociej naturze. Jej granice wyznaczone są grubą kreską, dzięki której wszyscy (zarówno koty jak i ludzie) w lot chwytają, jak należy z nią postępować, by w kociarni panowały miłość i harmonia.Miska z jedzeniem jest tylko jej. Nawet duża, dziesięcio-kocia miska. Trzeba było postawić kilka małych misek, jak się chciało, by inne koty też spożywały. Gdy Pluplu czeka pod drzwiami na śniadanie, razem z nią mogą czekać wszystkie koty, lecz w takiej odległości, jak kropelki tłuszczu – od kropelki płynu do mycia naczyń na reklamach.Gdy Pluplu postanawia zmienić pokój w którym przebywa, żaden kot nie może stać w drzwiach na drodze jej przemarszu. Nie może i już.Pluplu potrzebuje spokojnego domku i doświadczonego opiekuna, który będzie potrafiłzaakceptować jej kocią naturę i potrzebę niezależności. Pluplu powinna być jedynym kotem w domu.

Njusha

Njusha

z Fundacji Kot. Jest bardzo młodą kotką, ma około roku. Przyjechała do nas z Ukrainy, niedługo po wybuchu wojny. Jest już gotowa do adopcji - wykastrowana, zaszczepiona, odrobaczona. Niestety kotka jest kotem zdystansowanym, boi się nowości i jej przyszły opiekun będzie musiał być cierpliwy. Zanim kotka nawiąże z nim relację będzie musiała poczuć się u niego bezpiecznie, na efekty trzeba poczekać, ale każdy postęp w budowaniu tej relacji będzie ogromną nagrodą.

Duszek

Duszek

z Fundacji Przytul Kota. To starszy jegomość, który chadza swoimi ścieżkami i raczej nie szuka kontaktu. Pomiziać mogą go tylko wybrańcy o niskich głosach i powolnych ruchach, ale i to nie zawsze ma miejsce. Niestety nie mamy sposobu na Duszka. Podejrzewamy, że on już zawsze będzie taki płochliwy i nigdy nie wystawi brzuszka do słońca w obecności człowieka. Podejrzewamy też, że Duszek nie znajdzie domku, bo koleżka nadal ma kłopoty z trafieniem do kuwety podczas robienia siusiu. Być może jest nieszczęśliwy z powodu kociego towarzystwa. A być może nadal czuje się u nas bardzo niepewnie i próbuje sobie dodać w ten sposób otuchy…Co gorsza – niedawno stwierdziliśmy u Ducha wielotorbielowatość nerek. Choroba zaburza funkcjenerek, może powodować niewydolność narządu. Może także zająć wątrobę, trzustkę lub inne organy.Ile czasu zostało Duszkowi? Tego nie wiemy…No ale nic. Jak nie my, to kto ma wierzyć w cuda? Więc szukamy domku dla Duszka. Szukamy ludzi zsercem dla zwierząt, ludzi zdolnych kochać bezwarunkowo stworzonko, które nie rozumie zasadpanujących w ludzkim świecie…

Andrea

Andrea

z Fundacji Kot. Całymi dniami wyleguje się na ulubionym kocyku, w plamach słońca wygrzewa raz brzuch, raz boczki. Na takiej beztrosce mija jej większość dnia. Jest spokojnym i kochanym kotem. Idealna na jedynaka. Andrea nie widzi, ale też nie przeszkadza jej to w trafianiu do kuwety, miski, czy na kolanka. To kot sprawny  inaczej, nic nie robiący sobie ze swojej niepełnosprawności, stara się żyć pełnią życia...

Krzysztof Jarzyna

Krzysztof Jarzyna

Nie, nie ten ze Szczecina, ale z Fundacji Kot. Kocurek jest bardzo miły i kontaktowy, kontakt z człowiekiem uwielbia ponad wszystko. Koty w kociarni są mu raczej obojętne, z żadnym nie nawiązał bliskiej relacji. Widzimy go w roli kociego jedynaka lub kota żyjącego w spokojnym stadzie.

Pierwszy połóż łapę na najnowszych promocjach!

Dziękujemy za zapisanie się do newslettera

Błąd. Proszę spróbuj ponownie.

Przeczytałem i akceptuje politykę prywatności