autor: admin

z Fundacji Przytul Kota. To kotek, który potrzebuje dużo uwagi i troski. Widać, że chciałby być czyimś numerem jeden. Życie na ulicy, dokuczliwa samotność i konieczność walki o swoje sprawiły, że kocurek ten jeszcze bardziej spragniony jest ludzkiej miłości. Chociaż początkowo był zagubiony w kociarni, teraz znalazł już sobie ulubiony fotel, punkty obserwacyjne i przestrzenie, w których się relaksuje. Gdy przychodzimy do jego pokoju, on zjawia się jak na zawołanie. Przystaje kilka kroków od nas, zastanawiając się, czy teraz jest dobra pora na
mizianki. Bo mizianki, to jest to co Gambit bardzo, ale to bardzo lubi. Mruży wtedy oczka, schyla łepek i wolniutko odpływa, a osoba która go głaszcze, odpływa razem z nim… Są jeszcze dwie rzeczy, które temu przytulasowi są niezbędne do życia. Zabawa i jedzonko. Dużo zabawy i dużo jedzonka. A gdy my nie mamy czasu na machanie wędką, Gambit bawi się sam, urządzając galopady, wspinaczki i kotłując się z pluszowym miśkiem albo inną sznurówką. Szukamy domku z zabezpieczonymi oknami i balkonem. Z innymi kotami Gambit się dogaduje, pod warunkiem, że nie próbują mu siadać na głowie.

Pierwszy połóż łapę na najnowszych promocjach!

Dziękujemy za zapisanie się do newslettera

Błąd. Proszę spróbuj ponownie.

Przeczytałem i akceptuje politykę prywatności