autor: admin

z Fundacji Przytul Kota. Przez kilkanaście lat mieszkał w stróżówce na tyłach szpitala Barlickiego , gdzie znalazła go tamtejsza pracownica. Podobno był przywiązany za ogon do drzewa. Nie wiemy czy to prawda. Nie chcemy tego wiedzieć. Bodzio ma kilkanaście lat. Jedni mówią, że 17 inni, że — 14. Jest dużym, chociaż szczupłym kocurem. Jego pyszczek jest bardzo biedny. Większości zębów wyleciała lub ułamała się tuż nad dziąsłami, a nieliczne, które zostały są zepsute, czarno-żółte i całe w kamieniu… Prawdopodobnie po sanacji w paszczy Bodzia nie zostanie ani jeden ząbek. Ten cudowny staruszek przyjechał do nas przerażony. W transporterze prawdopodobnie siedział ostatnio kilkanaście lat temu, kiedy wracał z kastracji. Nie wiemy, jak odnajdzie się w zamknięciu, po całym życiu spędzonym na terenie szpitala, ani, jak zniesie obecność innych kotów w kociarni. Przed Bodziem teraz wszystkie podstawowe badania, testy, szczepienia, odrobaczenie i radykalne leczenie dziobka. Jednak najtrudniejsza chyba będzie aklimatyzacja.

Pierwszy połóż łapę na najnowszych promocjach!

Dziękujemy za zapisanie się do newslettera

Błąd. Proszę spróbuj ponownie.

Przeczytałem i akceptuje politykę prywatności